Wszystko zaczęło się w damskiej toalecie.
Uwaznie patrzyłam na żółte drewniane ściany kiedy pewna myśl z prędkością światła zbomardowała mnie od środka.Całe 'JA Gabriela' straciło równowagę.
Brzdek! Cała stabilnośc i każde ' jest spokooo' zachwiało się i potłukło o szarą tarakotę w toalecie./ brzdęk, brzdęk/. Aż zakręciło się w głowie!
MUSZĘ ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE - było to haslo przewodnie myśli, ktora dokonała dewastacji we mnie ,w środku w Gabi.Myśl już nigdy nie wrócila,zostawiając zgliszcza i płodząc tysiące innych mysli typu:
'Ale jak ?','kiedy, 'niby,dlaczego' i 'po co'?a także pare innych ;' od czego zacząć?' 'czy warto'? 'Czy się uda' ?
Ze stanu zadumy i procesu mnożenia się myśli wyciągnął mnie głos jakiejś Litwinki (a może Słowaczki) która swoim łamanym angielskim próbowała opowiedzieć koleżancę o Dj'u który grał wczoraj w klubie.
I te jej ' sorry' kiedy szturchnęła mnie przy lustrze poprawiając sobie i tak już nieźle wymalowane oczy.
Brrr, czasem te 'Soo-rrrrry' jest gorsze niż Włoskie 'sorrry', ale i tak lepsze niż te 'Sory' pana Tadzia Kowalskiego, który poza swoim 'Sory' potrafi jeszcze powiedzieć 'gUt' i 'Okej bos'.
Spojrzałam sie na nia z niesmakiem, później na siebie w lustrze,później jeszcze jedno spojrzenie w kierunku Słowaczki (a może Litwinki), a później po prostu mnie zemdliło. I prawde mówiąc sama już nie wiem na czyj widok bardziej.
Jednym zalotnym ruchem zaczesałam ręką włosy do góry które i tak opadły.
. Jednak ten ruch, jest ponoć takim flirciarskim trikiem. Przynajmniej tak wyczytałam kiedyś w babskim magazynie, który leżał u Gośki w kiblu ;dlatego od zawsze poprawiam włosy dokładnie w taki sposób.
Wróciłam do stolika gdzie czekała na mnie nowa butelka mojego ulubionego piwa.
-Kupiłem nowe, bo juz resztka była- wykrzyczał mi w ucho kolega Miśki. Nazywa się Damian albo Dawid,a może Daniel? nigdy nie umiałam zapamiętać tych imion,zawsze mi się mylily tak samo jak Marcin i Maciej, ja pierdole, co za kretyn powymyślał te wszystkie imiona. Kajetan kurwa! Mógłby sie koleś nazywac Kajetan to moze bym zapamiętała, Jak nie z oryginalności to z ksiązki o bocianie, co ją kazdy dzieciak na polskim przerabiał.
-Dzięki, ale nie musiałeś -odpowiedziałam z uśmiechem ,choc wcale nie było mi do śmiechu. Czułam jak mysli rozsadzają mi glowę, a ona jest od tego wieksza i większa. Balam się że ktos zauważy,albo moją powiekszajaca sie głowę, albo moja nieobecność.
Na szczęscie, Bozia obdarzyła mnie nie tylko talentem aktorskim (tyle że nieodkrytym przez Świat), ale i zdolnościa podzielności uwagi, na dwa trzy a nawet dziesięć razy. Dlatego mogłam z wielkim uśmiechem na wielkiej twarzy przytakiwać na potrzeby rozmowy, z Damianem, Dawidem, czy Danielem (jeden kij), sączyć piwo i jednocześnie ogladać młodego chłopaka z gitarą, który tym, swoim pierwszym koncercikiem bardziej się stresował niż swoim pierwszym razem, o ile w ogóle takowy przeżył..