liczba odsłon

środa, 29 sierpnia 2012

Raport biały półwytrawny


Nigdy się już chyba nie nauczę, że:
- jesli ktos ma mnie w dupie to znaczy, że W DUPIE - i nie powinnam wyobrażać sobie, że jest inaczej
- jak widać  proces dojrzewania wbrew pozorom nie zachodzi u każdej jednostki
- empatia jest towarem tak luksusowym, jak i deficytowym
- martwe uczucie jest bardziej umarłe od martwego człowieka
- opcja "za wszelką cenę" smierdzi desperacją, której należy się wystrzegać za wszelką cenę
- dobrze jest rozróżniać sytuacje, w których lepiej nie mysleć od tych, w których pomysleć należy
- czasami trzeba zamilknąć
- mniejsze oczekiwania = mniejsze rozczarowanie
- nie przyspiesza się przy wchodzeniu w zakręt
*
Parę uwag (bo i tak jestem na zakręcie):
po pierwsze: od wczoraj zupełnie nie potrafię powiedzieć jak się czuję
po drugie: od tygodnia nie jestem w stanie zrealizować planu pomalowania sobie paznokci
po trzecie: Grotowski wielkim reżyserem był
po czwarte: ale pojebanym
po piąte: jak oni wszyscy
po szóste: mam dosyć tych wszystkich 'Księciów' z niedojebanej bajki co śpiewają serenady pod oknem..
po siódme:  niektórych ludzi trzeba ignorować tak jak psa, który szczekał wczoraj na mnie zza ogrodzenia .
po ósme:  choć, niektórzy szczekać muszą, bo to jedyny sposób na jałowość ich egzystencji
po dziewiąte: widziałam "Niezwykły przypadek Benjamina Buttona" i stwierdzam, że są przypadki dużo bardziej niezwykłe
po dziesiąte: moje ciało cierpi na deficyt dotyku!
po jedenaste: przesoliłam makaron
po dwunaste: potrzebuję zmian
po trzynaste: może by tak coś stworzyć
po czternaste: ale co
po piętnaste: postaci z przeszłości do mnie wracają
po szesnaste: nienasycenie
po siedemnaste: ułożyłam pasjansa na cztery kolory
po osiemnaste: a na jeden nie
po dziewiętnaste: ciąg dalszy nastąpi
po dwudzieste: dziś uświadomiłam sobie,że we mnie jest tyle uczuć ,co soku naturalnego w kartonach Hortex
po dwudziestepierwsze: spierdalam w sen.

sobota, 25 sierpnia 2012

'Czas spełnienia"

 Teoretycznie jestem przygotowana na życie, bo teoretycznie to w szkole uczyli nas  jak zyć. Uczyli  dokonywac trafnych wyborów, uczyli liczyć, uważnie czytać ze zrozumieniem, mówili że za dobro sie wynagradza a za zło karze...

 I tacy teoretycznie przygotowani do zycia nie zdajemy sobie sprawy o zagrożeniach. Wkraczamy w życie, tak po prostu, tak samoczynnie(tak jak herbata zaparzana  w gorącej wodzie).
Nie mamy  pojecia o tym,że nieprzygotowani do życia uruchamiamy bombę zegarową, ktora (to tylko kwestia czasu) wybuchnie,pozostawiajac bolesna oparzenia..

Bo przecież mogę zdobyć świat, mogę zwojować wiele, mogę  być Panią z telewizji, włascicielką restauracji z  piękną werandą i książkami na półkach, mogę byc  hodowcą słoneczników na Krymie czy też przykładną i kochającą żoną,zabawiającą dzieci, męża i koty (których szczerze nienawidzę!), sęk w tym że prawie nigdy nie robię tego co mogę..

..dlatego większość pocierpi za moja niekonsekwencje.
Lecz najbardziej pocierpie ja.
Moja ambicja,moja kobiecość, a także czynna strona mojej osoby.

Zawiesiłam się od dłuższego czasu, utknełam i ni cholery nie mogę ruszyć dalej.Bo albo mam czarno przed oczami (oczyma???) albo ogrom i ilość sloganów którymi karmi mnie społeczeństwo,a także przypływ norm i zachowań, przytłacza mnie jak walec nowa jezdnię, jak skinhead geja do muru, jak głaz Syzyfa.
Niby wiem,niby ogarniam,ale nie, nie wiem,nie ogarniam..(Bo ogarniesz jak nie ogarniesz?)
To taki stan którego nie da sie do końca nakreślić słowami... Kiedy chcesz coś zrobić, ale na chęciach się  kończy, kiedy brak Ci siły, motywacji, a może wsparcia.. Kiedy wszystko Cię przeraża, zarówno życie (w pojęciu ogólnym), jak i to,że będziesz samotny i skończysz gdzieś w małym domku z kotami, których tak bardzo nienawidzisz !