liczba odsłon
poniedziałek, 23 grudnia 2013
zmienię nazwisko na Bukowska.
Kolejna rewolucja w życiu.
Więc znowu uczę się być bardziej tu i teraz,
Żyć dzisiaj.
Skoro jutro jest takie kapryśne.
Jakie trzy rzeczy zrobiłbyś, gdyby jutro miał być koniec świata?
Życie karmi okruszkami szczęścia,
Nie ma ich wiele, ale bez nich się umiera...
Powoli, beznamiętnie i niezauważalnie.
Wracając do domu i milcząc na wspólnej kanapie.
Czy można być z kimś tylko dlatego, że rozstanie zbyt boli?
Czy można udawać szczęście?
Czy warto cokolwiek udawać?
Znowu pada deszcz.
Dzisiaj zamiast Kevina, jestem ja sama w domu. Pustym i zimnym.
I płacząca mama znów zapyta filozoficznie: czego chcesz od życia?
A ja odpowiem: Wiem, czego nie chcę...
Zaczyna się kolejny rozdział.
Z poczuciem winy.
Moje szczęście jest czyimś nieszczęściem.
Bo nie potrafię oddać tego, co dostałam....
Teraz Ty, Ja...
Robimy magię w naszym życiu jak z filmu.
Historię piszemy tekstami piosenek.
Ich słowa pierwszy raz w życiu mają sens.
Pamiętam, że się bałam.
I że od tamtego wieczoru nie było już odwrotu.
Podobno nie ma przypadków....
piątek, 27 września 2013
*2*
Gdzie są klucze? Szukam i szukam i nic; wiec robię to co na ogół robię, kiedy nie mogę znaleźć komórki, a ona dzwoni i dzwoni. ..
Sruuu- wszystko z torebki na chodnik i szukamy.. W stercie pierdół , które wysypałam z torebki było wszystko, dosłownie WSZYSTKO. Od paragonów, nadgryzionej kanapki , błyszczyku (jak na złość niedokręcony i lepiący) po szczoteczkę do zębów i majtki (tak, tak myślałam, że poznam królewicza z bajki i tę noc spędzę poza domem (naiwniara!). Księcia brak, kluczy brak. Nie wiem sama co gorsze!
Sprawdzam boczną kieszeń z nadzieją, że może tam schowały się tak bardzo potrzebne (jak nigdy) trzy niewielkie klucze z breloczkiem w kształcie głowy Homera Simpsona. Ostatnie przegrzebanie rzeczy i........Dupa. Nic. Zero! Co robić , co robić?! Wdech wydech. Szybko zaczynam zbierać wszystko z ziemi. Te paragony, nadgryzione kanapki ( nigdy więcej kanapek po tajsku!), błyszczyki, majtki, papierki po batonikach, wszystko! Z pewnością ktoś inny wyrzuciłby te rzeczy do kosza, który znajduje się jakieś 8 cm ode mnie. Niestety nie Ja! Od dziecka oswajałam się z rzeczami. Nazywałam je, hodowałam, posiadałam, przetrzymywałam.
W wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym nadawałam imiona frotkom do włosów (i to każdej z osobna!) Różowa z serduszkami to była Kingala (moja ulubiona!), była też Pika, Olesia i Sasynka. Mama dostawała szału, bo potrafiłam drzeć się i robić cyrki, gdy któraś z frotek się zawieruszyła lub co gorsze pękała. Wtedy była reanimacja frotek, na dwa lub czasem trzy słupełki.
Wstałam otrzepałam kolana, spojrzałam na telefon, a później na drzwi do domu i jeszcze raz na telefon. Paweł jest u swojej dupy za Londynem, Bella na wakacjach.. Nie jest dobrze- pomyślałam tak intensywnie, że gdyby ktoś kazałby mi zobrazować tę myśl byłby to z pewnością obraz czarnej ,szkolnej tablicy, gdzie po środku tej czarnej tablicy byłby WIELKI biały napis pisany charakterem siedmiolatka :
Nie jest dobrze! Usiadłam więc na schodach i zaczęłam dzwonić do Miśki. Bo jakby nie było, to tylko do niej mogę dzwonić w takich podbramkowych sytuacjach!
Jeden, trzy, 5 sygnałów. NIC! Poczta. ONLY kurwa POCZTA PO-CZ-TA! Miałam już złapane powietrze w płucach by móc z całej siły, a tym samym z całej bezsilności krzyknąć KURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaa!!!! Trochę ze złości, trochę ze zmęczenia, z tego też chociażby, że ludzie telefonów nie odbierają, a jeszcze inni ludzie gubią klucze nie wiadomo gdzie, no i dlatego też, że jest tak wszystko posrane na tym Świecie, że dama ma szukać księcia (do czego to doszło!), a jeśli go już znajdzie, to on okazuje się jakimś księciem, który zamiast zamku ma równie jak on niedojebany pokoik gdzieś w 5 strefie Londynu, jeszcze bardziej dojebanego kota (jak można w ogóle lubić koty?) i w ogóle cały jest jakiś z niedojebanej bajki!
Na szczęście powstrzymałam się od wrzasków w ostatniej chwili, bo do mojego zalanego już alkoholem mózgu ,dotarł sygnał o posiadaniu sąsiadów. Ba! Sąsiadów z trojką małych dzieci, które co prawda nie oszczędzały mnie rano wrzeszcząc pod oknem, ale w końcu dzieci to dzieci, też się darłam pod oknami sąsiadów kiedy oni w spokoju po niedzielnym obiadku chcieli oglądać Wielką Grę.
Nagle ocknęłam się i przypomniałam sobie o lufciku, który z przyzwyczajenia (bo przecież zawsze mieszkałam na 5 a czasem nawet 10 piętrze) zostawiałam otwarty,szczególnie latem, zapominając że jest duża różnica między 10 piętrem a parterem. Niewiele myśląc już po paru minutach ,wdrapywałam się na parapet .
Więcej, wiecej było jeść tych muffinów- klęłam w sobie, w środku w Gabi. JEZUuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!
Mój tyłek z nogami został na zewnątrz, natomiast moja głowa, ręce i tułów w środku pokoju, w którym majtkowo-różowy kolor ścian nawet po ciemku był nie do zniesienia. Świetnie, po prostu bosko. Wielkie i w miarę głośne (jak na warunki ciszy nocnej ) ‘KURWAaa’ rozległo się po tym różowym pokoiku, z tysiącem ciuchów, książek, zdjęć i płyt winylowych wokoło. Wdech, wydech, próbuję wciąż wcisnąć swój wielki, gruby tyłek przez ten mało wielki, nędzny lufcik... Jeszcze trochę, już, już prawię.... Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuułłłłłłłłłłłłłłłaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! KURWAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!
Spadłam na ziemię, zahaczając chyba o wszystko, o co można było tylko zahaczyć. Na głowę, zamiast zimnego prysznica, który z pewnością byłby wskazany, dostałam serie ostrej amunicji (niczym z Kałasznikowa) książek (w tym słownik polsko- angielski w twardej okładce i Historia Sztuki, do której zajrzałam może raz.). Na koniec, gdy zbierałam w sobie jakieś resztki świadomości, trzeźwości i siły, jak na złość, dostałam jeszcze w głowę Hendrixem i jego podwójnym albumem.
* * *
Ten stan, kiedy czujesz się połowicznie pijany i połowicznie skacowany ! Chryste, co za geniusz tworząc alko ,tak to pomieszał, że człowiek przy zasypianiu ma rollercoaster w głowie!!! Już sama nie wiem, czy mnie tak głowa po procentach boli, czy po nieszczęsnym Hendrixie.
Telefon dzwoni. Ja śpię. Telefon wciąż dzwoni. Ja wciąż śpię.. Nie dotykam, to pewnie budzik. To musi być budzik, bo kto normalny dzwoni do ludzi o 8:00? Po chwili skupienia, zdaję sobie sprawę, że mój budzik to Marsylianka, a dźwięk, który rozbijał się po pokoju, z pewnością Marsylianką nie jest.. Odbieram, próbuje powiedzieć Hello, nie wychodzi. Nabieram powietrza w płuca i przy próbie nr 2, moje Hello ma wyraźny głośny wydźwięk..
-Śpisz? – zapytał damski głos w słuchawce. Uwielbiam te pytania, kiedy ktoś do nas dzwoni z pytaniem ‘Śpisz?” . Tak, kurwa śpię, a osoba z którą teraz rozmawiasz to mój klon, który powstał na lekcji chemii, w ramach nieudanego doświadczenia chemicznego w trzeciej klasie Liceum – czasem naprawdę mam ochotę tak odpowiedzieć, bez względu na to kto pyta.
-No już nie śpię, co tam? Mam nadzieję, ze to coś ważnego, bo jest ósma rano... –wymamrotałam z ewidentną złością w głosie.
-Oj sorry, zapomniałam, że w Anglii u was jest godzina do tyłu, no nieważne, słuchaj czego się właśnie dowiedziałam- powiedział podekscytowany głos w słuchawce. A ja wtedy ogarnęłam, z kim mam przyjemność rozmawiać.
- No co tam Asiu, co ty znowu się nowego dowiedziałaś? Jakieś ploty z dzielni? – odparłam z taka niechęcią w głosie, że później sama poczułam się głupio.
- Gabi, dokładnie za dwa tygodnie, Krzysiek się będzie hajtać !
- O Kurwaaaa..... ale. Ale... niemożliwe.
Pierwszy raz od miesięcy, popłakałam się... a słowo 'kurwa' było przeze mnie więcej niż nadużywane.
Sruuu- wszystko z torebki na chodnik i szukamy.. W stercie pierdół , które wysypałam z torebki było wszystko, dosłownie WSZYSTKO. Od paragonów, nadgryzionej kanapki , błyszczyku (jak na złość niedokręcony i lepiący) po szczoteczkę do zębów i majtki (tak, tak myślałam, że poznam królewicza z bajki i tę noc spędzę poza domem (naiwniara!). Księcia brak, kluczy brak. Nie wiem sama co gorsze!
Sprawdzam boczną kieszeń z nadzieją, że może tam schowały się tak bardzo potrzebne (jak nigdy) trzy niewielkie klucze z breloczkiem w kształcie głowy Homera Simpsona. Ostatnie przegrzebanie rzeczy i........Dupa. Nic. Zero! Co robić , co robić?! Wdech wydech. Szybko zaczynam zbierać wszystko z ziemi. Te paragony, nadgryzione kanapki ( nigdy więcej kanapek po tajsku!), błyszczyki, majtki, papierki po batonikach, wszystko! Z pewnością ktoś inny wyrzuciłby te rzeczy do kosza, który znajduje się jakieś 8 cm ode mnie. Niestety nie Ja! Od dziecka oswajałam się z rzeczami. Nazywałam je, hodowałam, posiadałam, przetrzymywałam.
W wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym nadawałam imiona frotkom do włosów (i to każdej z osobna!) Różowa z serduszkami to była Kingala (moja ulubiona!), była też Pika, Olesia i Sasynka. Mama dostawała szału, bo potrafiłam drzeć się i robić cyrki, gdy któraś z frotek się zawieruszyła lub co gorsze pękała. Wtedy była reanimacja frotek, na dwa lub czasem trzy słupełki.
Wstałam otrzepałam kolana, spojrzałam na telefon, a później na drzwi do domu i jeszcze raz na telefon. Paweł jest u swojej dupy za Londynem, Bella na wakacjach.. Nie jest dobrze- pomyślałam tak intensywnie, że gdyby ktoś kazałby mi zobrazować tę myśl byłby to z pewnością obraz czarnej ,szkolnej tablicy, gdzie po środku tej czarnej tablicy byłby WIELKI biały napis pisany charakterem siedmiolatka :
Nie jest dobrze! Usiadłam więc na schodach i zaczęłam dzwonić do Miśki. Bo jakby nie było, to tylko do niej mogę dzwonić w takich podbramkowych sytuacjach!
Jeden, trzy, 5 sygnałów. NIC! Poczta. ONLY kurwa POCZTA PO-CZ-TA! Miałam już złapane powietrze w płucach by móc z całej siły, a tym samym z całej bezsilności krzyknąć KURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaa!!!! Trochę ze złości, trochę ze zmęczenia, z tego też chociażby, że ludzie telefonów nie odbierają, a jeszcze inni ludzie gubią klucze nie wiadomo gdzie, no i dlatego też, że jest tak wszystko posrane na tym Świecie, że dama ma szukać księcia (do czego to doszło!), a jeśli go już znajdzie, to on okazuje się jakimś księciem, który zamiast zamku ma równie jak on niedojebany pokoik gdzieś w 5 strefie Londynu, jeszcze bardziej dojebanego kota (jak można w ogóle lubić koty?) i w ogóle cały jest jakiś z niedojebanej bajki!
Na szczęście powstrzymałam się od wrzasków w ostatniej chwili, bo do mojego zalanego już alkoholem mózgu ,dotarł sygnał o posiadaniu sąsiadów. Ba! Sąsiadów z trojką małych dzieci, które co prawda nie oszczędzały mnie rano wrzeszcząc pod oknem, ale w końcu dzieci to dzieci, też się darłam pod oknami sąsiadów kiedy oni w spokoju po niedzielnym obiadku chcieli oglądać Wielką Grę.
Nagle ocknęłam się i przypomniałam sobie o lufciku, który z przyzwyczajenia (bo przecież zawsze mieszkałam na 5 a czasem nawet 10 piętrze) zostawiałam otwarty,szczególnie latem, zapominając że jest duża różnica między 10 piętrem a parterem. Niewiele myśląc już po paru minutach ,wdrapywałam się na parapet .
Więcej, wiecej było jeść tych muffinów- klęłam w sobie, w środku w Gabi. JEZUuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!
Mój tyłek z nogami został na zewnątrz, natomiast moja głowa, ręce i tułów w środku pokoju, w którym majtkowo-różowy kolor ścian nawet po ciemku był nie do zniesienia. Świetnie, po prostu bosko. Wielkie i w miarę głośne (jak na warunki ciszy nocnej ) ‘KURWAaa’ rozległo się po tym różowym pokoiku, z tysiącem ciuchów, książek, zdjęć i płyt winylowych wokoło. Wdech, wydech, próbuję wciąż wcisnąć swój wielki, gruby tyłek przez ten mało wielki, nędzny lufcik... Jeszcze trochę, już, już prawię.... Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuułłłłłłłłłłłłłłłaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! KURWAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!
Spadłam na ziemię, zahaczając chyba o wszystko, o co można było tylko zahaczyć. Na głowę, zamiast zimnego prysznica, który z pewnością byłby wskazany, dostałam serie ostrej amunicji (niczym z Kałasznikowa) książek (w tym słownik polsko- angielski w twardej okładce i Historia Sztuki, do której zajrzałam może raz.). Na koniec, gdy zbierałam w sobie jakieś resztki świadomości, trzeźwości i siły, jak na złość, dostałam jeszcze w głowę Hendrixem i jego podwójnym albumem.
* * *
Ten stan, kiedy czujesz się połowicznie pijany i połowicznie skacowany ! Chryste, co za geniusz tworząc alko ,tak to pomieszał, że człowiek przy zasypianiu ma rollercoaster w głowie!!! Już sama nie wiem, czy mnie tak głowa po procentach boli, czy po nieszczęsnym Hendrixie.
Telefon dzwoni. Ja śpię. Telefon wciąż dzwoni. Ja wciąż śpię.. Nie dotykam, to pewnie budzik. To musi być budzik, bo kto normalny dzwoni do ludzi o 8:00? Po chwili skupienia, zdaję sobie sprawę, że mój budzik to Marsylianka, a dźwięk, który rozbijał się po pokoju, z pewnością Marsylianką nie jest.. Odbieram, próbuje powiedzieć Hello, nie wychodzi. Nabieram powietrza w płuca i przy próbie nr 2, moje Hello ma wyraźny głośny wydźwięk..
-Śpisz? – zapytał damski głos w słuchawce. Uwielbiam te pytania, kiedy ktoś do nas dzwoni z pytaniem ‘Śpisz?” . Tak, kurwa śpię, a osoba z którą teraz rozmawiasz to mój klon, który powstał na lekcji chemii, w ramach nieudanego doświadczenia chemicznego w trzeciej klasie Liceum – czasem naprawdę mam ochotę tak odpowiedzieć, bez względu na to kto pyta.
-No już nie śpię, co tam? Mam nadzieję, ze to coś ważnego, bo jest ósma rano... –wymamrotałam z ewidentną złością w głosie.
-Oj sorry, zapomniałam, że w Anglii u was jest godzina do tyłu, no nieważne, słuchaj czego się właśnie dowiedziałam- powiedział podekscytowany głos w słuchawce. A ja wtedy ogarnęłam, z kim mam przyjemność rozmawiać.
- No co tam Asiu, co ty znowu się nowego dowiedziałaś? Jakieś ploty z dzielni? – odparłam z taka niechęcią w głosie, że później sama poczułam się głupio.
- Gabi, dokładnie za dwa tygodnie, Krzysiek się będzie hajtać !
- O Kurwaaaa..... ale. Ale... niemożliwe.
Pierwszy raz od miesięcy, popłakałam się... a słowo 'kurwa' było przeze mnie więcej niż nadużywane.
sobota, 24 sierpnia 2013
*1*
Wszystko zaczęło się w damskiej toalecie.
Uwaznie patrzyłam na żółte drewniane ściany kiedy pewna myśl z prędkością światła zbomardowała mnie od środka.Całe 'JA Gabriela' straciło równowagę.
Brzdek! Cała stabilnośc i każde ' jest spokooo' zachwiało się i potłukło o szarą tarakotę w toalecie./ brzdęk, brzdęk/. Aż zakręciło się w głowie! MUSZĘ ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE - było to haslo przewodnie myśli, ktora dokonała dewastacji we mnie ,w środku w Gabi.Myśl już nigdy nie wrócila,zostawiając zgliszcza i płodząc tysiące innych mysli typu: 'Ale jak ?','kiedy, 'niby,dlaczego' i 'po co'?a także pare innych ;' od czego zacząć?' 'czy warto'? 'Czy się uda' ?
Ze stanu zadumy i procesu mnożenia się myśli wyciągnął mnie głos jakiejś Litwinki (a może Słowaczki) która swoim łamanym angielskim próbowała opowiedzieć koleżancę o Dj'u który grał wczoraj w klubie.
I te jej ' sorry' kiedy szturchnęła mnie przy lustrze poprawiając sobie i tak już nieźle wymalowane oczy.
Brrr, czasem te 'Soo-rrrrry' jest gorsze niż Włoskie 'sorrry', ale i tak lepsze niż te 'Sory' pana Tadzia Kowalskiego, który poza swoim 'Sory' potrafi jeszcze powiedzieć 'gUt' i 'Okej bos'. Spojrzałam sie na nia z niesmakiem, później na siebie w lustrze,później jeszcze jedno spojrzenie w kierunku Słowaczki (a może Litwinki), a później po prostu mnie zemdliło. I prawde mówiąc sama już nie wiem na czyj widok bardziej.
Jednym zalotnym ruchem zaczesałam ręką włosy do góry które i tak opadły.
. Jednak ten ruch, jest ponoć takim flirciarskim trikiem. Przynajmniej tak wyczytałam kiedyś w babskim magazynie, który leżał u Gośki w kiblu ;dlatego od zawsze poprawiam włosy dokładnie w taki sposób. Wróciłam do stolika gdzie czekała na mnie nowa butelka mojego ulubionego piwa.
-Kupiłem nowe, bo juz resztka była- wykrzyczał mi w ucho kolega Miśki. Nazywa się Damian albo Dawid,a może Daniel? nigdy nie umiałam zapamiętać tych imion,zawsze mi się mylily tak samo jak Marcin i Maciej, ja pierdole, co za kretyn powymyślał te wszystkie imiona. Kajetan kurwa! Mógłby sie koleś nazywac Kajetan to moze bym zapamiętała, Jak nie z oryginalności to z ksiązki o bocianie, co ją kazdy dzieciak na polskim przerabiał.
-Dzięki, ale nie musiałeś -odpowiedziałam z uśmiechem ,choc wcale nie było mi do śmiechu. Czułam jak mysli rozsadzają mi glowę, a ona jest od tego wieksza i większa. Balam się że ktos zauważy,albo moją powiekszajaca sie głowę, albo moja nieobecność. Na szczęscie, Bozia obdarzyła mnie nie tylko talentem aktorskim (tyle że nieodkrytym przez Świat), ale i zdolnościa podzielności uwagi, na dwa trzy a nawet dziesięć razy. Dlatego mogłam z wielkim uśmiechem na wielkiej twarzy przytakiwać na potrzeby rozmowy, z Damianem, Dawidem, czy Danielem (jeden kij), sączyć piwo i jednocześnie ogladać młodego chłopaka z gitarą, który tym, swoim pierwszym koncercikiem bardziej się stresował niż swoim pierwszym razem, o ile w ogóle takowy przeżył..
Uwaznie patrzyłam na żółte drewniane ściany kiedy pewna myśl z prędkością światła zbomardowała mnie od środka.Całe 'JA Gabriela' straciło równowagę.
Brzdek! Cała stabilnośc i każde ' jest spokooo' zachwiało się i potłukło o szarą tarakotę w toalecie./ brzdęk, brzdęk/. Aż zakręciło się w głowie! MUSZĘ ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE - było to haslo przewodnie myśli, ktora dokonała dewastacji we mnie ,w środku w Gabi.Myśl już nigdy nie wrócila,zostawiając zgliszcza i płodząc tysiące innych mysli typu: 'Ale jak ?','kiedy, 'niby,dlaczego' i 'po co'?a także pare innych ;' od czego zacząć?' 'czy warto'? 'Czy się uda' ?
Ze stanu zadumy i procesu mnożenia się myśli wyciągnął mnie głos jakiejś Litwinki (a może Słowaczki) która swoim łamanym angielskim próbowała opowiedzieć koleżancę o Dj'u który grał wczoraj w klubie.
I te jej ' sorry' kiedy szturchnęła mnie przy lustrze poprawiając sobie i tak już nieźle wymalowane oczy.
Brrr, czasem te 'Soo-rrrrry' jest gorsze niż Włoskie 'sorrry', ale i tak lepsze niż te 'Sory' pana Tadzia Kowalskiego, który poza swoim 'Sory' potrafi jeszcze powiedzieć 'gUt' i 'Okej bos'. Spojrzałam sie na nia z niesmakiem, później na siebie w lustrze,później jeszcze jedno spojrzenie w kierunku Słowaczki (a może Litwinki), a później po prostu mnie zemdliło. I prawde mówiąc sama już nie wiem na czyj widok bardziej.
Jednym zalotnym ruchem zaczesałam ręką włosy do góry które i tak opadły.
. Jednak ten ruch, jest ponoć takim flirciarskim trikiem. Przynajmniej tak wyczytałam kiedyś w babskim magazynie, który leżał u Gośki w kiblu ;dlatego od zawsze poprawiam włosy dokładnie w taki sposób. Wróciłam do stolika gdzie czekała na mnie nowa butelka mojego ulubionego piwa.
-Kupiłem nowe, bo juz resztka była- wykrzyczał mi w ucho kolega Miśki. Nazywa się Damian albo Dawid,a może Daniel? nigdy nie umiałam zapamiętać tych imion,zawsze mi się mylily tak samo jak Marcin i Maciej, ja pierdole, co za kretyn powymyślał te wszystkie imiona. Kajetan kurwa! Mógłby sie koleś nazywac Kajetan to moze bym zapamiętała, Jak nie z oryginalności to z ksiązki o bocianie, co ją kazdy dzieciak na polskim przerabiał.
-Dzięki, ale nie musiałeś -odpowiedziałam z uśmiechem ,choc wcale nie było mi do śmiechu. Czułam jak mysli rozsadzają mi glowę, a ona jest od tego wieksza i większa. Balam się że ktos zauważy,albo moją powiekszajaca sie głowę, albo moja nieobecność. Na szczęscie, Bozia obdarzyła mnie nie tylko talentem aktorskim (tyle że nieodkrytym przez Świat), ale i zdolnościa podzielności uwagi, na dwa trzy a nawet dziesięć razy. Dlatego mogłam z wielkim uśmiechem na wielkiej twarzy przytakiwać na potrzeby rozmowy, z Damianem, Dawidem, czy Danielem (jeden kij), sączyć piwo i jednocześnie ogladać młodego chłopaka z gitarą, który tym, swoim pierwszym koncercikiem bardziej się stresował niż swoim pierwszym razem, o ile w ogóle takowy przeżył..
środa, 31 lipca 2013
o Francuzach i chlebie niechcianym :]
'Wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu
strzelający nad ogrom królewskich piramid
nie naruszą go deszcze gryzące nie zburzy
oszalały Akwilon oszczędzi go nawet(...)'
Idąc za tropem Horacego powinnam napisać:
'Upiekłam chleb twardszy niz ten z Tesco Nieco przypieczony, nieco przesolony nie ruszą go ludzie, nie ruszą go myszy sam zginie w odchłani kuchennej ciszy..' Tyle o przesolonym bochenku. Prawde mowiac nie byłam aż tak zszokowana niepowodzeniem kulinarnym,jak nieoczekiwanym przybyciem dwójki Francuzów,którzy niezapowiedzianie ,przekrecili zamek w drzwiach,mówiąc głosne 'Hi',po czym ładujac sie na góre,zaczeli zajmowac się swoimi sprawami czując sie jak u siebie./ Tu pragnę pozdrowić ozięble mojego wspaniałego współlokatora,ktory nie poinformował mnie o nadchodzących,samoobsługujacych sie gosciach./ W sumie mogłam ich tym chlebem i solą (albo juz bez soli) poczęstować,ale moja kultura osobista zanikła i wszelkie jej funkcje zostały kompletnie zdewastowane przez stan Szoku w jakim sie znalazłam.
Widząc ich wygladałałam zapewne tak:
Nie mniej jednak dzień płynął mi lekko w towarzystwie D.Bowiego. Facet ma na mnie zbawienny wpływ. Gdybym była lekarzem kazalabym swoim pacjentom słuchac Bowiego tak od 1h do 3h dziennie,Serio! Jakieś problemy,problemiki,namiastki ich z dnia wczorajszego poszly w zapomnienie. Dziś tylko chleb,Bowie,goście i .. KOCHAM KINO!!!! :) a wieczorem premiera filmu w kinie na Haymarket:
Idąc za tropem Horacego powinnam napisać:
'Upiekłam chleb twardszy niz ten z Tesco Nieco przypieczony, nieco przesolony nie ruszą go ludzie, nie ruszą go myszy sam zginie w odchłani kuchennej ciszy..' Tyle o przesolonym bochenku. Prawde mowiac nie byłam aż tak zszokowana niepowodzeniem kulinarnym,jak nieoczekiwanym przybyciem dwójki Francuzów,którzy niezapowiedzianie ,przekrecili zamek w drzwiach,mówiąc głosne 'Hi',po czym ładujac sie na góre,zaczeli zajmowac się swoimi sprawami czując sie jak u siebie./ Tu pragnę pozdrowić ozięble mojego wspaniałego współlokatora,ktory nie poinformował mnie o nadchodzących,samoobsługujacych sie gosciach./ W sumie mogłam ich tym chlebem i solą (albo juz bez soli) poczęstować,ale moja kultura osobista zanikła i wszelkie jej funkcje zostały kompletnie zdewastowane przez stan Szoku w jakim sie znalazłam.
Widząc ich wygladałałam zapewne tak:
Nie mniej jednak dzień płynął mi lekko w towarzystwie D.Bowiego. Facet ma na mnie zbawienny wpływ. Gdybym była lekarzem kazalabym swoim pacjentom słuchac Bowiego tak od 1h do 3h dziennie,Serio! Jakieś problemy,problemiki,namiastki ich z dnia wczorajszego poszly w zapomnienie. Dziś tylko chleb,Bowie,goście i .. KOCHAM KINO!!!! :) a wieczorem premiera filmu w kinie na Haymarket:
wtorek, 30 lipca 2013
Casting czyli łączmy się w pary, kochajmy się...
Nie bylo mnie tu prawie 8 miesiecy. . czyli jakby dorzucić jeszcze miesiac , było by dziecko sztuk jeden (moze dwa, nigdy niewiadomo).
No,ale z braku ciązy, nie moge usprawiedliwiać swojej nieobecności dużym brzuchem (choć może akurat w tym przypadku...), zmianami hormonalnymi czy potrzeba zrobienia siusiu co 5 min.
Poza tym, po rozmowie z A. (ktora miala miejsce wieki temu) zrozumialam ,że nie mogę tutaj zaglądac tylko w przypadku chandry, czy ogólnego przygnebienia.
Dlatego tym razem coś na usmiech, czyli CASTING a raczej KASTING 2012 (tak, tak, 2012, tyle czasu potrzebowałam na dojscie do siebie po przygodzie z portalem randkowym dla Polaków mieszkajacych w Uk)
Wśrod grona wielbicieli,których zdobyłam po zaledwie paru dniach, wybieram najciekawsze 'smaczki'
Oto wiadomość jaką przesłał pan'pawcio6969' (koniecznie nick z numerkami! ) czynniki jak zwykle te same:
-lenistwo
-brak czasu
-brak chęci
zatem pan 'pawcio6969' pisze:
'Hejka pieknosci, mam na imie X ,wpadlas mi w oko wiesz o tym? mysle ze i ja Ci moge wpasc?:) ale trzeba by bylo sie spotkac.co ty na to? mam wlasne mieszkanie w Londynie.mozemy wypic kawe lub cos mocnijszego. Ja jestem miłym facetem, lubię być na karzde zawołanie kobiety, wiec myślę że nie raz obdarzę Cie czymś cudownym.
Wogole lubie clubbing (i to bardzo!) ale czesto tez chodze do teatru i filharmoni, wiec nie mysl sobie ze jestem taki pierwszy lepszy.
jak masz ochote to pisz lub dzwon.' *
- ja juz w tym oku to tone psze Pana.. :)
Przy wiadomosci zdjecia ukazujace pana pawcio6969 na tle nowego audi
Są też ludzie bezpośredni,zwieźli i na temat ( tych uwielbiam najbardziej )
'Karol$^&%$%^%^&'; pisze :' siema, jak masz ochotę na szybki seks ,zadzwoń 07709***75'
- nie, dziękuję lubię długi,pozdrawiam.
Lub też:
'BenioLondon58578856':
' ile wazysz?'
odp:
' ile wazysz?'
odp:
-trzy kilo ziemniaków i dwa kilo fasoli szparagowej,pozdrawiam.
Istnieje też grupa desperatów, bo jak to mówia 'tonący i brzytwy sie chwyta' tak tez np. pan 'misterypoem' pisze:
"nic mnie nie obchodzi ze nie jestem w Twoim typie, obchodzi mnie bardziej co trzeba zrobic zebys zwrocila na mnie uwage !? pytam poważnie, pozdrawiam
- proszę uzywac głowy do myslenia, to wbrew pozorom działa na kobiety !odpowiadam powaznie! pozdrawiam E.
Jednak mistrzem jest On, (ze świeca takiego szukać) 'MarioHoTT'
'Witam,Jestem Mariusz,dla znajomych Mario. Mieszkam od dawna w Londynie. Lubię szybkie samochody i dobre imprezy. W Polsce mam 10ha ziemi i wlasny dom!!!!
Lubie kiedy kobieta wie czego chce. napisz cos o sobie.
Podaje swoj nr kom 0 Xxxx xxxXxx , dzwon o kazdej porze dnia i nocy, caluski , M.
Co tu wybrać, OlaBoga! Szybki seks, 10ha ziemi czy może filharmonie i clubbing? Nie ma rady,trzeba to popić czystą vodą i zagryźć ogórasem z domowych zapasów ,bo wybory do najłatwiejszych nie należą!
Życze Wszystkim Miłości, udanych clubbingów (najlepiej w filharmoni), szybkiego seksu i mimo wszystko BYCIA SOBĄ.
Nie ma nic piękniejszego i ciekawszego niż drugi człowiek :)
środa, 16 stycznia 2013
Ja Jestem.
I wraca córka marnotrawna.Wraca schorowana, zasmucona rzeczywistością wokoło,rozczarowana ludźmi... wraca.
Miejsce podobne,nieco mniejsze,bardziej hałaśliwe, ale za to z biurkiem ! a poza tym wszystko jak dawniej...no może tylko ściana innego koloru.
Natłok myśli zakamuflowanych; zakamuflowanych tak dobrze, że nawet Ona nie potrafi ich wyciągnąć, wygładzić, pokazać Światu.
Z drugiej strony to co tu Światu pokazywać skoro Świat nie okazał się przychylny. Nie zaskoczył jej pozytywnie.Ba! Nie zaskoczył jej wcale.Serwując odgrzewana porcję stresu ze słoną posypką.
Ty Bydlaku-ma się ochotę krzyknąć na cały głos.Wejść na najwyższy budynek w mieście i nawymyślać całemu Światu!
Ale po co? Przecież gardło od krzyku się zdziera,a świat i tak będzie się kręcić zgodnie według swojego rozkładu jazdy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

