Idąc za tropem Horacego powinnam napisać:
'Upiekłam chleb twardszy niz ten z Tesco Nieco przypieczony, nieco przesolony nie ruszą go ludzie, nie ruszą go myszy sam zginie w odchłani kuchennej ciszy..' Tyle o przesolonym bochenku. Prawde mowiac nie byłam aż tak zszokowana niepowodzeniem kulinarnym,jak nieoczekiwanym przybyciem dwójki Francuzów,którzy niezapowiedzianie ,przekrecili zamek w drzwiach,mówiąc głosne 'Hi',po czym ładujac sie na góre,zaczeli zajmowac się swoimi sprawami czując sie jak u siebie./ Tu pragnę pozdrowić ozięble mojego wspaniałego współlokatora,ktory nie poinformował mnie o nadchodzących,samoobsługujacych sie gosciach./ W sumie mogłam ich tym chlebem i solą (albo juz bez soli) poczęstować,ale moja kultura osobista zanikła i wszelkie jej funkcje zostały kompletnie zdewastowane przez stan Szoku w jakim sie znalazłam.
Widząc ich wygladałałam zapewne tak:
Nie mniej jednak dzień płynął mi lekko w towarzystwie D.Bowiego. Facet ma na mnie zbawienny wpływ. Gdybym była lekarzem kazalabym swoim pacjentom słuchac Bowiego tak od 1h do 3h dziennie,Serio! Jakieś problemy,problemiki,namiastki ich z dnia wczorajszego poszly w zapomnienie. Dziś tylko chleb,Bowie,goście i .. KOCHAM KINO!!!! :) a wieczorem premiera filmu w kinie na Haymarket:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz