Granice wytrzymałości ludzkiej (zarówno fizyczne jak i psychiczne),sięgnęły chyba zenitu.
Jak zsumuje ilość snu przez wszystkie prace,które odbębniam, mnożąc to przez rodzaj i stopień trudności a na koniec dzieląc przez jeden (choć czasem myślę,że jestem sztuk dwa,nie jeden) to wynik jest taki,że niewiele różni mnie od ludzi pracujących w zakładach pracy podczas wojny.
*
...
i jak jeszcze raz usłyszę 'po co to wszystko? nie warto!'
to przysięgam,że strzelę po mordzie pytającego ..
...... (a później siebie)
.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz