Nie mogę pisać, bo nie mam biurka.Nie mam biurka bo nie mam miejsca w pokoju.
Ostatnio przyłapuję siebie na dwóch sprawach.
Pierwsza: Jestem 'perfekcyjna połowicznie'. Co znaczy,że obsesyjnie, skupiam się na detalach i jeśli z nimi coś jest nie tak dostaję szaleju.Nie zacznę NICZEGO jeśli WSZYSTKO nie będzie spelniac krytycznych.
Nie tylko mowa o tak zwanym 'kurwi dołku' w czasie zasypiania,ale i o tysiącach innych rzeczy, począwszy od smarowania kanapek masłem, po odpowiednią cyrkulacje powietrza w pokoju jak i idealna postawę ciala przy pisaniu,a co za tym idzie pisanie przy biurku! [a biurka wciąż brak]
Druga: Jestem leniem.Co wyjaśnia moją 'perfekcyjność' do połowy.
A ,bo film,a bo książka, a bo paznokcie trzeba pomalować [ koniecznie na różowo, bo to teraz 'cool' & 'trendy'] a, bo ściana- jest taka ciekawa..[ach ściano jesteś taka interesujaca..],a bo to z kimś na piwo trzeba wyskoczyć i zaplanować przyszłość Narodu Polskiego i świąteczne zakupy na rok 2019 !
O Boże.. czemuś mnie taką uczynił ?! Skoro stworzyłeś Nas na swoje podobieństwo, to czemu jestem takim leniem ? Przecież Ty się przy stworzeniu Świata nie opierdalałeś.. ?!
liczba odsłon
wtorek, 23 października 2012
środa, 5 września 2012
Banał.
Musimy się spotkać koniecznie. Najlepiej w deszczu : ty będziesz drżała, a ja bedę mógł rozłożyć parasol. Przytulisz się do mojego ramienia,a ja cię osłonię od wiatru,pójdziemy przed siebie aleją.
Aleja będzie aleją parkową. Liście pod nogami ułożą nam się w dywan, opowiesz mi swój ostatni sen, no co też pani za dziwne sny miewa, roześmieję się, mój Boże, to mój sen przecież, dokładnie taki, pomyślę.
Wdepnę w kałużę, woda wleje ci się do buta,uważaj, zawołasz i ominiemy gąsienicę.
Potem wiatr twoje włosy wwieje na moją twarz, zrobi ci się bardzo zimno, zrobi mi sie bardzo gorąco. Jesień powiesz, jesień, powiem, głośno uderzy w parasol liść, mogła by byc pani moją córką westchnę i wdepniemy w gąsienicę.
Zobacz, zabiliśmy, rozpłaczesz się,zaczniesz szukać papierosów, zamilkniesz, poderwie się do lotu stado wron,ustanie deszcz.
Zza drzewa wyłoni się księżyc.
Koniec,powiesz, schodzimy w banał, trzeba spotkać się od początku.
Aleja będzie aleją parkową. Liście pod nogami ułożą nam się w dywan, opowiesz mi swój ostatni sen, no co też pani za dziwne sny miewa, roześmieję się, mój Boże, to mój sen przecież, dokładnie taki, pomyślę.
Wdepnę w kałużę, woda wleje ci się do buta,uważaj, zawołasz i ominiemy gąsienicę.
Potem wiatr twoje włosy wwieje na moją twarz, zrobi ci się bardzo zimno, zrobi mi sie bardzo gorąco. Jesień powiesz, jesień, powiem, głośno uderzy w parasol liść, mogła by byc pani moją córką westchnę i wdepniemy w gąsienicę.
Zobacz, zabiliśmy, rozpłaczesz się,zaczniesz szukać papierosów, zamilkniesz, poderwie się do lotu stado wron,ustanie deszcz.
Zza drzewa wyłoni się księżyc.
Koniec,powiesz, schodzimy w banał, trzeba spotkać się od początku.
środa, 29 sierpnia 2012
Raport biały półwytrawny
Nigdy się już chyba nie nauczę, że:
- jesli ktos ma mnie w dupie to znaczy, że W DUPIE - i nie powinnam wyobrażać sobie, że jest inaczej
- jak widać proces dojrzewania wbrew pozorom nie zachodzi u każdej jednostki
- empatia jest towarem tak luksusowym, jak i deficytowym
- martwe uczucie jest bardziej umarłe od martwego człowieka
- opcja "za wszelką cenę" smierdzi desperacją, której należy się wystrzegać za wszelką cenę
- dobrze jest rozróżniać sytuacje, w których lepiej nie mysleć od tych, w których pomysleć należy
- czasami trzeba zamilknąć
- mniejsze oczekiwania = mniejsze rozczarowanie
- nie przyspiesza się przy wchodzeniu w zakręt
*
Parę uwag (bo i tak jestem na zakręcie):
po pierwsze: od wczoraj zupełnie nie potrafię powiedzieć jak się czuję
po drugie: od tygodnia nie jestem w stanie zrealizować planu pomalowania sobie paznokci
po trzecie: Grotowski wielkim reżyserem był
po czwarte: ale pojebanym
po piąte: jak oni wszyscy
po szóste: mam dosyć tych wszystkich 'Księciów' z niedojebanej bajki co śpiewają serenady pod oknem..
po siódme: niektórych ludzi trzeba ignorować tak jak psa, który szczekał wczoraj na mnie zza ogrodzenia .
po ósme: choć, niektórzy szczekać muszą, bo to jedyny sposób na jałowość ich egzystencji
po dziewiąte: widziałam "Niezwykły przypadek Benjamina Buttona" i stwierdzam, że są przypadki dużo bardziej niezwykłe
po dziesiąte: moje ciało cierpi na deficyt dotyku!
po jedenaste: przesoliłam makaron
po dwunaste: potrzebuję zmian
po trzynaste: może by tak coś stworzyć
po czternaste: ale co
po piętnaste: postaci z przeszłości do mnie wracają
po szesnaste: nienasycenie
po siedemnaste: ułożyłam pasjansa na cztery kolory
po osiemnaste: a na jeden nie
po dziewiętnaste: ciąg dalszy nastąpi
po dwudzieste: dziś uświadomiłam sobie,że we mnie jest tyle uczuć ,co soku naturalnego w kartonach Hortex
po dwudziestepierwsze: spierdalam w sen.
sobota, 25 sierpnia 2012
'Czas spełnienia"
Teoretycznie jestem przygotowana na życie, bo teoretycznie to w szkole uczyli nas jak zyć. Uczyli dokonywac trafnych wyborów, uczyli liczyć, uważnie czytać ze zrozumieniem, mówili że za dobro sie wynagradza a za zło karze...
I tacy teoretycznie przygotowani do zycia nie zdajemy sobie sprawy o zagrożeniach. Wkraczamy w życie, tak po prostu, tak samoczynnie(tak jak herbata zaparzana w gorącej wodzie).
Nie mamy pojecia o tym,że nieprzygotowani do życia uruchamiamy bombę zegarową, ktora (to tylko kwestia czasu) wybuchnie,pozostawiajac bolesna oparzenia..
Bo przecież mogę zdobyć świat, mogę zwojować wiele, mogę być Panią z telewizji, włascicielką restauracji z piękną werandą i książkami na półkach, mogę byc hodowcą słoneczników na Krymie czy też przykładną i kochającą żoną,zabawiającą dzieci, męża i koty (których szczerze nienawidzę!), sęk w tym że prawie nigdy nie robię tego co mogę..
..dlatego większość pocierpi za moja niekonsekwencje.
Lecz najbardziej pocierpie ja.
Moja ambicja,moja kobiecość, a także czynna strona mojej osoby.
Zawiesiłam się od dłuższego czasu, utknełam i ni cholery nie mogę ruszyć dalej.Bo albo mam czarno przed oczami (oczyma???) albo ogrom i ilość sloganów którymi karmi mnie społeczeństwo,a także przypływ norm i zachowań, przytłacza mnie jak walec nowa jezdnię, jak skinhead geja do muru, jak głaz Syzyfa.
Niby wiem,niby ogarniam,ale nie, nie wiem,nie ogarniam..(Bo ogarniesz jak nie ogarniesz?)
To taki stan którego nie da sie do końca nakreślić słowami... Kiedy chcesz coś zrobić, ale na chęciach się kończy, kiedy brak Ci siły, motywacji, a może wsparcia.. Kiedy wszystko Cię przeraża, zarówno życie (w pojęciu ogólnym), jak i to,że będziesz samotny i skończysz gdzieś w małym domku z kotami, których tak bardzo nienawidzisz !
I tacy teoretycznie przygotowani do zycia nie zdajemy sobie sprawy o zagrożeniach. Wkraczamy w życie, tak po prostu, tak samoczynnie(tak jak herbata zaparzana w gorącej wodzie).
Nie mamy pojecia o tym,że nieprzygotowani do życia uruchamiamy bombę zegarową, ktora (to tylko kwestia czasu) wybuchnie,pozostawiajac bolesna oparzenia..
Bo przecież mogę zdobyć świat, mogę zwojować wiele, mogę być Panią z telewizji, włascicielką restauracji z piękną werandą i książkami na półkach, mogę byc hodowcą słoneczników na Krymie czy też przykładną i kochającą żoną,zabawiającą dzieci, męża i koty (których szczerze nienawidzę!), sęk w tym że prawie nigdy nie robię tego co mogę..
..dlatego większość pocierpi za moja niekonsekwencje.
Lecz najbardziej pocierpie ja.
Moja ambicja,moja kobiecość, a także czynna strona mojej osoby.
Zawiesiłam się od dłuższego czasu, utknełam i ni cholery nie mogę ruszyć dalej.Bo albo mam czarno przed oczami (oczyma???) albo ogrom i ilość sloganów którymi karmi mnie społeczeństwo,a także przypływ norm i zachowań, przytłacza mnie jak walec nowa jezdnię, jak skinhead geja do muru, jak głaz Syzyfa.
Niby wiem,niby ogarniam,ale nie, nie wiem,nie ogarniam..(Bo ogarniesz jak nie ogarniesz?)
To taki stan którego nie da sie do końca nakreślić słowami... Kiedy chcesz coś zrobić, ale na chęciach się kończy, kiedy brak Ci siły, motywacji, a może wsparcia.. Kiedy wszystko Cię przeraża, zarówno życie (w pojęciu ogólnym), jak i to,że będziesz samotny i skończysz gdzieś w małym domku z kotami, których tak bardzo nienawidzisz !
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)