liczba odsłon

środa, 25 czerwca 2014

to (nie) sekret.

Cały dzień moge patrzeć się w sufit lub ścianę i analizowac.rozmyslac.gdybać sobie.
Mogę też ruszyć dupę i działać i zrobić coś ze swoim życiem.
Mając więc jakiś wybór (bo zawsze jest jakiś wybór) wolę opcję druga.
Jestem zbyt zajebista by się użalać nad sobą i biadolic (co poniektórzy) "jak to mi kurwa źle, jak to mnie kurwa nikt nie chce...' Oooo Boże,Boże Bożenko... rzeczywiście koniec świata 'że ktos tam kogos nie kocha'.
Bywa i tyle.
Ja jestem zbyt zajebista i na marnowanie sobie życia biadoleniem i na marnowanie sobie zycia z kimś kto ani nie jest zajebisty,ani tym bardziej nie zasługuje na to bym dzieliła z nim moje życie.
***
Poza tym się ostatnio dzieje. Tyle, że uznałam stan zmiany za stan permanentny i przestałam się dziwić. Właściwie i tak nie mam czasu na zdziwienia między akcją a reakcją. Dziubię sobie te swoje małe- duże sprawy, które wypełniają mi minuty, dni i miesiące... C'est la vie!

* dziś oglądałam zdjęcia fiordów. O Matko i Corko... za 18 dni tam będę !!! can't wait  :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz