liczba odsłon

środa, 30 lipca 2014

"I know it hurts. But it's life, and it's real. And sometimes it fucking hurts, but it's life, and it's pretty much all we got."

Czasem wystarczy parę dni, jeden wieczór, jedna wiadomość lub jedna chwila, kiedy do naszego zrytego mózgu przez promocje w sklepach, dziure ozonowa i produkty 'light' ,dochodzi myśl przełomowa. Mysl przelomowa jak sama nazwa wskazuje nie tylko łamie dotychczasowe pojmowanie rzeczywistości,ale jest w stanie rozwalic mur miedzy Toba a całą resztą (na całą resztę składa się wszystko,zarowno świat w pojeciu ogolnym, ludzie jak i tandetny światopogląd zasiewany od lat).
Od paru godzin próbuję opisać to co teraz się dzieje.
Używalam tysiąca słów, myśli materializowałam mozolnie,wstukując słowo po slowie, zdanie po zdaniu. stuk stuk ,na rozwalonej od lat klawiaturze.
Syzyfowa to praca. Nie dlatego,że nam panienka z 4 pietra sie zangliszczyła i polskich słów brakuje.. Ot nie da się. Jak z widokami w górach. Zatyka dech w piersiach. Robisz zdjęcie,a ono nawet w połowie nie oddaje tego co tam  oczy i stan ducha cieszyło.

Spotykasz ludzi po latach, stare miejsca w ktorych codziennie znajdowałeś swoj azyl. Widzisz prostotę, która zamienia się w radość. Czasem szczęście to właśnie DOM. To narzekania i plotkowania przy stole, to wzruszenia i radości,to wygazowane piwo z ludzmi, którzy mimo upływu lat dalej są zajebiści, to pies który nie może przestać skakać na Twój widok, to krzywe chodniki i ogród rzygający od nadmiaru zieleni. To wspomnienia, które przywołać może zarówno drzewo, warzywniak w centrum miasta lub smak malin prosto z krzaka.
Szczęscie to akceptacja rzeczywistości taką jaka jest a nie taką jaka mogłaby być. Tak myślę...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz