Leniwo.
nareszcie.
Po tych milionach godzin biegania, pracowania, krzyczenia, słuchaniu krzyczenia, uwijania się, marudzenia, wymyślania, kombinowania, zapamiętywania,zapominania, udawania,sprzedawania usmiechów za funty... JEST nadszedł (nieoczekiwanie) dzień NIC ABSOLUTNIE ale to NIC,a NIC nie robienia.
Dzień patrzenia w sufit, segregowania odpadów w formie wspomnień. biletów, pocztówek,zdjęć,listów (i ich braków). Tańczenie między BYŁO i NIE WRÓCI,a JEST TU i TERAZ.
bo, zasada jest prosta : Zrobisz porządek w szafie- zrobisz porządek w swoim życiu.
**
Gdyby nie Lykke li z głośnika, wszystko skończyło by się prysznicem ,łóżeczkiem,świeczkami i książką.
...
ach nie łatwe jest życie bez łosiowego' Branoc!'
ech.
liczba odsłon
środa, 27 sierpnia 2014
środa, 20 sierpnia 2014
złote rady cioci E.
' (..) zamknięty rozdzial.
teraz jest twoj czas
nawet jak bedzie ciezko w chuj pamietaj jak zajebista jestes i jak wiele mozesz-
nawet jak masz siedziec w pizamie do 14:00 tak jak ja,-czyz to nie wspaniale?!
Że nie trzeba dymac do warzywniaka i gotować komuś obiad, czy robić pranie?
Dlatego tez wybacz,ale spierdalam w tę blogość.. :)'
Jak wyżej.
Jestem ja. JA JA JA. Nie ma NAS. Nie lubię liczby mnogiej.Nie lubie się dzielić. Jest mi wspaniale tak jak jest. Jest może jakiś tam On, ale ON i JA nie tworzyMY nic. absolutNIE. Nie ma mowy o warzywniaku, o praniu czy też o płakaniu w poduszkę,awanturach czy wzdychaniu pod balkonem. Na co to komu?W ogóle,dochodzę powoli do momentu, kiedy prawie nie zastanawiam się już czy jestem fajna, co ktoś o mnie pomyślał i czemu zachowałam się w tej czy innej sytuacji jak głupek, gbur czy inna szumowina. To się chyba nazywa , że czujesz się ze sobą dobrze. A jak czuję się źle, to gram w grę albo patrzę na zdjęcia ładnych ubrań i zwierząt i po prostu nie mam czasu na analizowanie. Lepiej kombinować jak przejść na następny level w rzucaniu owcą na odległość niż martwić się głupstwami...
Jestem ja. JA JA JA. Nie ma NAS. Nie lubię liczby mnogiej.Nie lubie się dzielić. Jest mi wspaniale tak jak jest. Jest może jakiś tam On, ale ON i JA nie tworzyMY nic. absolutNIE. Nie ma mowy o warzywniaku, o praniu czy też o płakaniu w poduszkę,awanturach czy wzdychaniu pod balkonem. Na co to komu?W ogóle,dochodzę powoli do momentu, kiedy prawie nie zastanawiam się już czy jestem fajna, co ktoś o mnie pomyślał i czemu zachowałam się w tej czy innej sytuacji jak głupek, gbur czy inna szumowina. To się chyba nazywa , że czujesz się ze sobą dobrze. A jak czuję się źle, to gram w grę albo patrzę na zdjęcia ładnych ubrań i zwierząt i po prostu nie mam czasu na analizowanie. Lepiej kombinować jak przejść na następny level w rzucaniu owcą na odległość niż martwić się głupstwami...
Dlatego właśnie wybaczcie ale spierdalam w swoją błogość..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)