*
Taki aktywny dzień,owocny,z rowerem,zdrowym żarciem,stokrotkami i słońcem w tle.
Jak to jest,że człowiek nagle dostaje takiego kicka i zaczyna odczuwać mega tęsknotę. Taka nie do opisania. .. Wielka ,Gigantyczna tęsknota. Nie smutek, nie gniew, nie, nic z tych rzeczy. Po prostu taka tęsknota,która nie mam pojęcia skąd się wzięła.
**
Dziś wpadłam na pocztę robiąc sajgon,że chyba źle funkcjonują i człowiek im ufa wrzucajac te pieprzone listy do czerwonych skrzynek,a oni nawet nie potrafią porządnie swojej pracy wykonać. A może się mylę? Może potrafią?
***
Pogubiłam swoje myśli.. rozproszyły sie po całym pokoju. Część z nich siedzi na sofie, usmiecha się i mi środkowy palec pokazuje..reszta cholerawiegdzie. Próbuje je zebrac do kupy,ale jakoś średnio mi to wychodzi.
I ta pieprzona tęsknota!
Skad? Skąd do cholery?!
Do prawdy ,niby do czego? do kogo?
Phi!
/dziwny stan. stan nieważności./
acha .. "Za to siebie cenię, że w największej kurwa gnojówie życia, na dnie dna ciągle potrafię emanować poczuciem humoru."
Dorota Masłowska "Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz