liczba odsłon

poniedziałek, 1 grudnia 2014

paradoks kobiety emocjonalnej.

Próba ogarniecia sie.
(Co za tym idzie posprzatanie pustych butelek po winie, piwie a takze stos chusteczek)
Wstałam na równe nogi.
Otarłam łzy.
Spojrzałam w lustro." Ogarniamys ię pani eR. krzyknełam'
Zaczełam srzątać niemiłosierny chaos wokoło.
Nagle znalazłam jego bokserki i skarpetke (sztuk jeden).
Usiadłam na łóżku, wybuchłam płaczem.
Jestem beznadziejna.

dzień 3 mija w marazmie.

skoro to trzeci dzień to jak ja mam wytrzymać całe życie?



bez Ciebie.



ja pierdole!

niedziela, 30 listopada 2014

Krótka historia pewnej miłości.

" mógłby tak codziennie budzić się przy Tobie !:)'
...
....
....

'najwyraźniej się myliłem i nie chce już budzić się codziennie przy Tobie"


Koniec ,Tsssssssssssst Kurtyna!

***
Od autora: Jesli ze smutku się umiera, to umarłam już tysiąc razy!


niedziela, 9 listopada 2014

bang!

I stało się.
Po 28 latach, czekajac całe życie,doczekałam się! Znalazł się rycerz. MÓJ rycerz. Rycerz dla Mnie!
Nie mogłabym wyobrazić sobie nic lepszego... jest IDEALNIE!
Kocham, jestem kochana,





Boże, jak mi lekko.
:)



poniedziałek, 15 września 2014

najprościej mówiąc...


Nie do końca wierzylam w Mistrzowskie "Wszystko będzie jak być powinno,tak już jest urządzony świat". /takie blablabla no spoko tekst blabla). Jednak przekonalam się o tym (na własne oczy ) dwa razy:
1) Raz kiedy kupiłam moja wymarzona szafę( historia warta Oskara)
2)Kiedy to Łoś dopiął swego (historia warta wszystkich nagród!) /mimo iż nasze drogi rozeszły się w bardzo dziwnej atmosferze,ale za to zgodnej z zasadami panującymi we wszechświecie/ 
3)...i dzis kiedy wróciłam w ukochane tereny, otoczona dobrymi ludzmi, spokojem i Nowymi planami na przyszłość.
Jednym słowem NIC NIE DZIEJE SIĘ BEZ POWODU, cos się kończy ,cos zaczyna,ale mimo to wszystko  będzie jak być powinno,tak już jest urządzony świat ;)

I tym (nie) banalnym banałem ,wracam do cieszenia się bycia Sobą :)

peace&love
E.

piątek, 5 września 2014

"Wykwitł mi uśmiech na twarzy"

Pracuje z uśmiechem.
Wstaje rano (bez problemu )z uśmiechem.
zasypiam z uśmiechem.
myśli tworzę usmiechnięte.

Nieważne chyba czy chwila zamieni się w minuty, minuty w godziny, godziny w dni, dni w tygodnie, tygodnie w lata... nieważne.
Jest dobrze tak jak jest.
Lubię te usmiechniętą teraźniejszość :)

środa, 27 sierpnia 2014

Possibility.

Leniwo.
nareszcie.
Po tych milionach godzin biegania, pracowania, krzyczenia, słuchaniu krzyczenia, uwijania się, marudzenia, wymyślania, kombinowania, zapamiętywania,zapominania, udawania,sprzedawania usmiechów za funty... JEST nadszedł (nieoczekiwanie) dzień NIC ABSOLUTNIE ale to NIC,a NIC nie robienia.
Dzień patrzenia w sufit, segregowania odpadów w formie wspomnień. biletów, pocztówek,zdjęć,listów (i ich braków). Tańczenie między BYŁO i NIE WRÓCI,a JEST TU i TERAZ.
bo, zasada jest prosta : Zrobisz porządek w szafie- zrobisz porządek w swoim życiu.
**
Gdyby nie Lykke li z głośnika, wszystko skończyło by się prysznicem ,łóżeczkiem,świeczkami i książką.

...

ach nie łatwe jest życie bez łosiowego' Branoc!'

ech.

środa, 20 sierpnia 2014

złote rady cioci E.


' (..) zamknięty rozdzial.

teraz jest twoj czas

nawet jak bedzie ciezko w chuj pamietaj jak zajebista jestes i jak wiele mozesz- 

nawet jak masz siedziec w pizamie do 14:00 tak jak ja,-czyz to nie wspaniale?!

Że nie trzeba dymac do warzywniaka i gotować komuś obiad, czy robić pranie?
Dlatego tez wybacz,ale spierdalam w tę blogość.. :)'

Jak wyżej.
Jestem ja. JA JA JA. Nie ma NAS. Nie lubię liczby mnogiej.Nie lubie się dzielić. Jest mi wspaniale tak jak jest. Jest może jakiś tam On, ale ON i JA nie tworzyMY nic. absolutNIE. Nie ma mowy o warzywniaku, o praniu czy też o płakaniu w poduszkę,awanturach czy wzdychaniu pod balkonem. Na co to komu?W ogóle,dochodzę powoli do momentu, kiedy prawie nie zastanawiam się już czy jestem fajna, co ktoś o mnie pomyślał i czemu zachowałam się w tej czy innej sytuacji jak głupek, gbur czy inna szumowina. To się chyba nazywa , że czujesz się ze sobą dobrze. A jak czuję się źle, to gram w grę albo patrzę na zdjęcia ładnych ubrań i zwierząt i po prostu nie mam czasu na analizowanie. Lepiej kombinować jak przejść na następny level w rzucaniu owcą na odległość niż martwić się głupstwami...
Dlatego właśnie wybaczcie ale spierdalam w swoją błogość.. 

środa, 30 lipca 2014

"I know it hurts. But it's life, and it's real. And sometimes it fucking hurts, but it's life, and it's pretty much all we got."

Czasem wystarczy parę dni, jeden wieczór, jedna wiadomość lub jedna chwila, kiedy do naszego zrytego mózgu przez promocje w sklepach, dziure ozonowa i produkty 'light' ,dochodzi myśl przełomowa. Mysl przelomowa jak sama nazwa wskazuje nie tylko łamie dotychczasowe pojmowanie rzeczywistości,ale jest w stanie rozwalic mur miedzy Toba a całą resztą (na całą resztę składa się wszystko,zarowno świat w pojeciu ogolnym, ludzie jak i tandetny światopogląd zasiewany od lat).
Od paru godzin próbuję opisać to co teraz się dzieje.
Używalam tysiąca słów, myśli materializowałam mozolnie,wstukując słowo po slowie, zdanie po zdaniu. stuk stuk ,na rozwalonej od lat klawiaturze.
Syzyfowa to praca. Nie dlatego,że nam panienka z 4 pietra sie zangliszczyła i polskich słów brakuje.. Ot nie da się. Jak z widokami w górach. Zatyka dech w piersiach. Robisz zdjęcie,a ono nawet w połowie nie oddaje tego co tam  oczy i stan ducha cieszyło.

Spotykasz ludzi po latach, stare miejsca w ktorych codziennie znajdowałeś swoj azyl. Widzisz prostotę, która zamienia się w radość. Czasem szczęście to właśnie DOM. To narzekania i plotkowania przy stole, to wzruszenia i radości,to wygazowane piwo z ludzmi, którzy mimo upływu lat dalej są zajebiści, to pies który nie może przestać skakać na Twój widok, to krzywe chodniki i ogród rzygający od nadmiaru zieleni. To wspomnienia, które przywołać może zarówno drzewo, warzywniak w centrum miasta lub smak malin prosto z krzaka.
Szczęscie to akceptacja rzeczywistości taką jaka jest a nie taką jaka mogłaby być. Tak myślę...





środa, 25 czerwca 2014

to (nie) sekret.

Cały dzień moge patrzeć się w sufit lub ścianę i analizowac.rozmyslac.gdybać sobie.
Mogę też ruszyć dupę i działać i zrobić coś ze swoim życiem.
Mając więc jakiś wybór (bo zawsze jest jakiś wybór) wolę opcję druga.
Jestem zbyt zajebista by się użalać nad sobą i biadolic (co poniektórzy) "jak to mi kurwa źle, jak to mnie kurwa nikt nie chce...' Oooo Boże,Boże Bożenko... rzeczywiście koniec świata 'że ktos tam kogos nie kocha'.
Bywa i tyle.
Ja jestem zbyt zajebista i na marnowanie sobie życia biadoleniem i na marnowanie sobie zycia z kimś kto ani nie jest zajebisty,ani tym bardziej nie zasługuje na to bym dzieliła z nim moje życie.
***
Poza tym się ostatnio dzieje. Tyle, że uznałam stan zmiany za stan permanentny i przestałam się dziwić. Właściwie i tak nie mam czasu na zdziwienia między akcją a reakcją. Dziubię sobie te swoje małe- duże sprawy, które wypełniają mi minuty, dni i miesiące... C'est la vie!

* dziś oglądałam zdjęcia fiordów. O Matko i Corko... za 18 dni tam będę !!! can't wait  :D


niedziela, 1 czerwca 2014

jestem , jestem ahoj!


dzień dobry/dobry wieczór słów tyle na dziś mam:



ps. Faktycznie (złota jak jesień myśl tygodnia) życie nie sklada się tylko z jednej osoby! (genius)

ps(2) jeszcze nigdy nie byłam czegoś bardziej pewna niż teraz jestem!







poniedziałek, 26 maja 2014

sraka taka.

"Lękam się 
ciszy milczenia
jestem niezła 
w zgadywaniu

znów 
niewiele wiem
o Tobie

a Ty o mnie 
i tak wszystko."

J. Koziej "Nieustanna obecność"

niedziela, 18 maja 2014

to się w głowie nie mieści!



Pożegnanie małego wojownika po raz 110514
sama już nie wiem czy bardziej mnie to zaczyna śmieszyć, smucić czy przerażać?
a może wszystko po trochu?
Nie mniej jednak kręci się cała reszta, więc i ja z chęcia się pokręcę.

* dopisać do : latania, kminku i litości, następną rzecz której nienawidzę : Słów rzucanych na wiatr !







piątek, 11 kwietnia 2014

chyba na pewno .

Granice wytrzymałości ludzkiej (zarówno fizyczne jak i psychiczne),sięgnęły chyba zenitu.
Jak zsumuje ilość snu przez wszystkie prace,które odbębniam, mnożąc to przez rodzaj i stopień trudności a na koniec dzieląc przez jeden (choć czasem myślę,że jestem sztuk dwa,nie jeden) to wynik jest taki,że niewiele różni mnie od ludzi pracujących w zakładach pracy podczas wojny.
*
...
i jak jeszcze raz usłyszę 'po co to wszystko? nie warto!'
 to przysięgam,że strzelę po mordzie pytającego ..
  ...... (a później siebie)



.

poniedziałek, 24 marca 2014

dzień, jak dzień.

***
wychodzę z domu codziennie 5:50 rano wracam o 24:00,czasem o 1:00 czasem wcześniej czasem później. Obserwuję (na przerwie) popijając w spokoju kawę ze Stasiukiem, ludzi wokoło. Słońce, wiosna (jurna pora roku!),no i właśnie ludzie. Weseli,uśmiechają się jak nigdy... Jak zakochani albo jebnięci. Nie kumam.
Mało ogólnie kumam (ostatnio). 
Wkurwia mnie to, po prostu wkurwia mnie. To znaczy wkurwia mnie na ogół wiele rzeczy,ale właśnie chyba ostatnio najbardziej te uśmiechnięte człowieki wokoło! 
Reszta, jak mnie nie wkurwia to sprawia,że mi przykro i mam ochotę wtedy wybuchnąć płaczem.
Ale jeśli mam mieć już wybór (bo w życiu trzeba mieć jakiś wybór zawsze)to wolę wkurwienie nad płakanie.
Bo tylko frajerzy płaczą,a ja nie mogę dłużej być frajerem! Bo do prawdy, do prawdy ile można paplać się w bagienku wspomnień... 

"To bardzo dziwna rzecz. Tak samo jak Ty, chciałbym całkiem zapomnieć o różnych rzeczach. Ale im bardziej staram się zapomnieć, tym więcej sobie przypominam. Wiesz jak to jest, że im bardziej człowiek chce zasnąć, tym bardziej jest rozbudzony. Tu jest tak samo. Sam nie bardzo wiem, dlaczego tak się dzieje. Przypominam sobie nawet rzeczy, których nie powinienem pamiętać. Moje wspomnienia są tak wyraźne, że wręcz czasem się niepokoję czy starczy mi miejsca na zapamiętanie dalszego życia, skoro tak dobrze pamiętam przeszłość. To prawdziwy problem."

Haruki Murakami "Zniknięcie słonia"




*PeES. Acha i wkurwia mnie czekanie regularne jak/i czekanie na CUD!




czwartek, 20 marca 2014

nigdy nie wdawaj się w gadki z pijanym romantykiem,XXI wieku !

Wczorajsze rozmowy z pijanym Cwaniakiem typu:
'ja chce miłości!
 uniesień!
ja chce kochać :('
*
Nie wiem o jakich uniesieniach myślą ludzie,ale ja jeszcze niedawno marzyłam o czymś 
 z pogranicza normalności i szaleństwa.
Jak wzajemne rozszarpywanie się na kawałki.
Miłość, zazdrość, nadmiar emocji.
Miłość fanatyczna, niepewna, niebezpieczna.
Wzloty i upadki.
Dzikie kłótnie i seks na zgodę.
Pakowanie walizek i wracanie do siebie po raz setny.
Do znudzenia.
Z miłości. Z uzależnienia. Ze strachu.Z miłości razy dwa.
Mieszanka emocjonalna nafaszerowana winem, niedojrzałymi uczuciami i Bóg wie czym jeszcze.
Albo szatan.
Ale jakby nie było nasycenie, wypelnienie po brzegi.

Jednak kilka razy ostatnio zdarzało się ze pragnęłam kogoś./Z nudów? potrzeby?nie wiem//
Z jednej 'miłości' wpadałam w drugą.
Zachłannie i bez względu na wszystko.
Histerycznie i bez sensu.
Tworząc tandetną scenerię plastikowych amorków prosto z Chin,
Które strzelały swoimi małymi strzałami na oślep.
Chwilę później wiedziałam, że nie ma sensu...
Poranki najlepiej weryfikują uczucia.
Budzisz się obok kogoś i wiesz.
Po prostu wiesz, czy masz ochotę wstać i zrobić mu najlepsze śniadanie na świecie
Czy wyjść i zamknąć za sobą drzwi.
Wtedy wiesz, czy jedyne miejsce, w którym nie chcesz być,
To jest to właśnie, w którym jesteś.
**
Teraz już  jedyne o czym marzę
tak naprawdę naprawdę
na świecie
poza spokojem (nie koniecznie świetym)
psem
podrózami
i śniadaniem do łóżka,
jest jakiśTamON
 tak samo wkurwiający jak i interesujący,
przy którym mogłabym
być s-o-b-ą,
wtulając się nie w Niego, a w Nas.
*
*
*sięgnełam między Stasiukiem,a Bukowskim po inny wymiar. 
Pawlikowska , co prawda rozdrapuje rany z przeszłości ,ale jak zwykle wyraża wszystko w paru wersach:

Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.
Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.
I musi też umieć ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,
gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.
Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka
kuka lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzystą powlokę buka.
Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić,
i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści,
i nie wiedzieć nic, jak ja nic nie wiem, i milczeć w rozkosznej ciemności,
i być daleki od dobra i równie daleki od złości.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

cytując dalej Cwaniaka (śmiało się pod tym podpiszę):

' nikt nie zasługuję na to jak ja kocham'

(dodając,może swoje trzy grosze w postaci: 'Na razie..' )


środa, 12 marca 2014

"u don't know what's respect mean!' / - czasem wiem dude,czasem wiem...

Nie czuję nic,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic,,nic,nic,nic,nic,nic

Nic nie czuję.

zero jakichkolwiek uczuć.
*
http://www.youtube.com/watch?v=l95D7leeU3w
**

Obserwuję zakochane pary,
obejmujące się, całujące,sprzeczające
trzymające
się
za ręce.
Patrzę i sobie myślę, że nawet już nie pamiętam tych uczuć. Jak to jest w ogóle tak czuc coś.
Zmuszam się by pamiętać lub zmuszam się do myślenia i tworzenia hipotetycznego scenariusza,w którym, jestem zakochana blablabla. Próbuje sobie wyobrazić jak mogłabym się czuć.
Nie umiem. nie da się. Nie wyobrażam sobie tego, nie czuję się w ogole... w takiej roli.




To była ciężka noc,
sniła mi się Afryka
i zyrafy
dużo
duzo żyraf.




niedziela, 9 marca 2014

ZosiaSamosia.

W moim przypadku sprawa jest prosta.
Jak już spadam, to na samo dno.
Ale jak już się z tego dna odbiję,to po siódme niebo.

Jest mi dobrze.
Cholera, jest bosko wręcz samej ze sobą. Jak nigdy rozkoszuję się tym.. wybornie.
Taki spokój, jak nigdy chyba.
Mmmm
Patrzę w  lustro widzę jak moje ciało się zmienia.
Lubię to.
Lubię patrzec ostatnio w lustro. Malować usta i uśmiechac się do siebie.
tak po prostu do siebie. a usta malować dla siebie ,nie dla Niego.
*
Kiedy patrzę na te kobiety w około, z zaokrąglającymi się brzuchami i płaczącymi dziećmi.
Z obrączkami, kredytami i obiadami u teściów.
Myśle sobie, że skończę kiedyś przy pustym barze.
W wysokich szpilkach i czerwonych paznokciach.
Pijąc Wasze zdrowie.

Ta wizja mnie tak samo pociąga, co przeraża... 
aa 'miłość'?
cóż odpowiem jak Maria Peszek zapytana 'Czy była kiedys na diecie?'
"Że co? nie wiem, pierwszy raz słyszę, to jakiś nowy trend w modzie'?


***
Jestem
kobietą

nie przeczę

włosy
rozrzucam
u wezgłowia
łóżka
jak złote nitki


mężczyźni
mojego życia
zaplatają mi
warkocze
z objetnic
westchnień
i pożądań

gdyby tak
można było
choć raz w życiu

dać im wiarę

*** 12.04.2008





czwartek, 6 marca 2014

Wczoraj trwaj zawsze!

To uczucie kiedy wracając do domu, masz ochotę tańczyć na ulicy. Od dziś zaczynam kolekcjonować takie...

środa, 5 marca 2014

.. .

Jedna wiadomość od przyjaciółki. Jedna piosenka.Jeden uśmiech. Jedna chwila.Jeden cytat w książce,a ja staje do pionu.
W pionie. Trzymam się. A spokój we mnie przeogromny. Jak nigdy.Bez emocji. Bez szarpania. Bez walczenia jak na wojowniczkę przystało.
Jestem spokojna.
Jest mi dobrze.
Jest mi idealnie wręcz w swojej samotni.Z książką, z dźwiękami,świeczkami i herbatą z malinami.
Jest mi dobrze tak jak jest.

nie mogę przestać nie słuchać:

poniedziałek, 3 marca 2014

szok szoł czyli Uśmiech sie w tym smutnym jak pizda świecie!

Putin-Fiutin,
a Dicaprio nie wiedzieć czemu nie dostał Oscara!
Świat schodzi na psy!
a właśnie,apropo:
przesłane od B. z dedykacja bym sie usmiechała częsciej bo ponoc 'marnie mi to ostatnio wychodzi"


sobota, 1 marca 2014

palec pod budkę...

leżę
palę
słucham..
zmęczenie przesuwa się po caly moim ciele...
patrzę jak tli sie papieros
jestem przeciwniczką palenia ,
palenia papierosów.
.
jednak nie dziś. dziś nie jestem ani przeciwniczką palenia ani przeciwniczką głupoty ludzkiej,ani niczego chyba.
dziś mi wszystko już jedno.
Dziś dowiedziałam się,że granica między życiem a śmiercią wynosi jakieś 1,5 cm
dziś też uzmysłowiłam sobie jak dużo zrobiłam dla miłości. WIELKIEJ kurwa Miłości, w którą wierzylam jak NIKT nigdy chyba na tym ziemskim padole.
te wszystkie
biegania
załatwiania
kombinowania
zdobywania
oddawania
proszenia
krzyczenia
narażania się
upokarzania
tracenia
zatracenia
wyzbywania
walczenia
z ludzmi,
ze światem
z samym sobą..
i wiecej,
wiecej .
I po Chuj się pytam jasno i wyraźnie,po chuj?
warto było? Nie bylo.

mam dwadzieścia pare lat a czuję się tak jakbym przeżyła już co najmniej 70!jestem już tym wszystkim zmęczona. Tym całym oszukiwaniem siebie. Tym całym wierzeniem i oczekiwaniem na coś,co może nigdy nie przyjść, na te całe Stachurowe ' a może się stanie raz jeden cud i...'
W ogóle stwierdzam uroczyście,że
 robię za dużo
oddaje się
poświecam
jestem
dla innych
którzy później mają mnie w dupie.

chyba dzis jest taki dzień,taka chwila,że mój mózg zaczyna w końcu robic selekcję. . chomik biega w kołowrotku, jakos tak rozumniej,nie potyka się.
najwyzsza pora przywolać sytuacje z przeszłości, wywlec koszmary z przed lat,miesięcy,tygodni,dni... spojrzec na nie z pogardą,zapytać się siebie ' Co mi to dało?' i przy braku jakiejś sensownej odpowiedzi , zgnieść je i zdusić jak peta w popielniczce.. i iść dalej!

a wielka (o przepraszam) WIELKA miłość, o której jak widać za dużo się naczytałam, to się  tylko zawsze wydaje.
bo ludziom się wszystko tylko wydaje..że coś wiedzą, widzą,czują,a tak naprawdę to  gówno czują.
jakies projekcje w mózgu.  projektor jednak obsługujemy MY. My-sami. Tworzymy coś w co chcemy wierzyć.bez sens!


Jest jedna prawdziwa miłość
do
zwierząt
muzyki
wolności

siebie!







czwartek, 27 lutego 2014

strzał w dziesiątkę .. .


Układ idealny hmm :]


* * * 

"Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś, pod kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna przygoda. Przygoda następuje później, jeśli zdejmiesz przed kimś skórę i mięśnie i ktoś zobaczy twój słaby punkt, żarzącą się w środku małą lampkę, latareczkę na wysokości splotu słonecznego, kryptonit, weźmie go w palce, ostrożnie, jak perłę, i zrobi z nim coś głupiego, włoży do ust, połknie, podrzuci do góry, zgubi. I potem, dużo później zostaniesz sam, z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tą dziurę dużo, bardzo dużo mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja." 

Jakub Żulczyk "Ślepnąć od świateł"

niedziela, 23 lutego 2014

sie kręci.się żyje.

Godzin.
parenaście.
Praca, praca.
Baseny, biegania,dużo biegania,rowery.
pisania
pisania
3 w nocy
o jezu. jezu
ile pisania!
a nogi wciąz bolą od biegania i tego w pracy i tego w parku.
Ale plusy są takie że jak się biega to się nie myśli o tym co chujowe.


Będę biegła tak długo,aż ucieknę od samej siebie!


//Panie Joel lepiej żeś z tekstem nie mógł trafić !


<3/


sobota, 22 lutego 2014

Control yourself.


*
Taki aktywny dzień,owocny,z rowerem,zdrowym żarciem,stokrotkami i słońcem w tle.
Jak to jest,że człowiek nagle dostaje takiego kicka  i zaczyna odczuwać mega tęsknotę. Taka nie do opisania. .. Wielka ,Gigantyczna  tęsknota. Nie smutek, nie gniew, nie, nic z tych rzeczy. Po prostu taka tęsknota,która nie mam pojęcia skąd się wzięła.
**
Dziś wpadłam na pocztę robiąc sajgon,że chyba źle funkcjonują i człowiek im ufa wrzucajac te pieprzone listy do czerwonych skrzynek,a oni nawet nie potrafią porządnie swojej pracy wykonać. A może się mylę? Może potrafią?
***
Pogubiłam swoje myśli.. rozproszyły sie po całym pokoju. Część z nich siedzi na sofie, usmiecha się i mi środkowy palec pokazuje..reszta cholerawiegdzie. Próbuje je zebrac do kupy,ale jakoś średnio mi to wychodzi.
I ta pieprzona tęsknota!
Skad? Skąd do cholery?!
Do prawdy ,niby do czego? do kogo?
Phi!

/dziwny stan. stan nieważności./




acha .. "Za to siebie cenię, że w największej kurwa gnojówie życia, na dnie dna ciągle potrafię emanować poczuciem humoru."
Dorota Masłowska "Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku"

czwartek, 20 lutego 2014

why not.

'Rozbierz mnie
słowo w słowo.

A zobaczysz ile noszę milczenia.'

Mateusz Brucki "Erotyk z palcem na ustach"

Czasem lepiej wyjść z domu niż z siebie.
Czasem dobrze jest też popuścić wszelkie hamulce.
Nawet jeśli ma być to chwilowe cholerawieco z cholerawiekim (oczywiscie zachowując jakieś podstawy przyzwoitości jak na damę przystało) to warto. Tak po prostu, bez myślenia, bez tworzenia obrazów na przyszłość,bez wyrzutów sumienia, bez zastanawiania się i głebszych analiz (by odciążyć nieco głowę).
Tak by móc się przekonać,że nie wszystko złoto co się świeci.
I gdyby ludzie dobierali się tylko ze względu na idealne jak puzzle pocałunki, to po wczorajszej nocy mogłabym śmiało stwierdzić,że No More Alone!
Ale tak nie jest i całe szczęscie. ..bo codzienne jedzenie włoskiej pizzy nie wyszło by mi na zdrowie ! ;)

myśl na dziś:" Zrobisz porządek w szafie=zrobisz porządek w swoim życiu'



niedziela, 16 lutego 2014

o maj gad.

Nie umiem ostatnio pisać. Pęcznieję od nadmiaru przemyśleń, których nie wyrzucam z siebie, a gdy siadam przed klawiaturą w głowie mam pustkę, próżnię bez znaczenia. Nie wiem od czego zacząć, nie wiem na czym skończyć. Tyle ważnych słów umiera we mnie bez śladu, bo nie mam sił ich zmaterializować. Czytam innych i zachwycam się zdaniami, słucham Nosowskiej i odpływam. W mojej głowie cały czas trwa gonitwa myśli. Znikają zanim je sobie uświadomię. Albo zmęczona sama każę im przestać być. Żeby przestały mnie drążyć i wywracać na wierzch. Czasem staram się bardziej, piszę na serwetkach w restauracjach, piszę na biletach z kina i wydrukach z kas fiskalnych. Kiedyś poskładam te zdania, szczątki myśli i uczuć w całość i stworzę tą historię od nowa..ale to kiedyś.
Bo teraz to się dzieje tyle w moim mizernym życiu,że nie wiadomo gdzie, z kim, kiedy, dlaczego, no własnie dlaczego?Na przykład dzisiaj,cały mój zen diabli wzięli. Są rzeczy, których nie zmienię, nie mam na nie wpływu, a one mają wpływ na mnie. Krążę na orbicie bezsilności, a opadnięte ręce ciągnę za sobą po chodniku raniąc się do krwi i kości, czerwonym śladem zacieram ślady butów brudnych od brodzenia w bagnie. Uśmiecham się w twarz, a za plecami krzyżuję dwa palce aż do bólu, aż do pękania kości. Ja jestem idealistką i nie zgadzam się i buntuję się jak trudna nastolatka. Nie lubię współobcować z debilami i jeśli muszę... nie, nie umiem. Poprostu nie umiem. Mój cynizm zaczyna wylewać się uszami, oczami, a z ust pianą toczą mi się słowa, które normalnie mogłabym sobie darować. 
Jednak, od kompletnej zagłady takimi dniami jak dzis ratuje nas parę rzeczy. Czasem jest to kieliszek lub butelka wina, czasem spokój który na koniec dnia, jak manna z nieba spada na nas i pozwala na jakieś proste przemyślenia, które mniej lub bardziej koja.
Myślę sobię teraz ,że tak na prawdę to niewiele mi trzeba do szczęścia. Przyjaciół kilku sprawdzonych, dwóch par wpatrzonych we mnie psich oczu, kremu pod oczy, wieczorem ciepłej herbaty z sokiem z malin, w ulubionym kubku, dobrej książki w drodze do pracy i poranków, gdy mogę się wyspać bez wyrzutów sumienia.
Oczywiście mam milion planów, pomysłów na przyszłość, całe setki marzeń, wyobrażeń, realnych i nierealnych pragnień, kilka rzeczy, które chciałabym zmienić, ale byłabym szczęśliwa, gdyby było tak, jak jest teraz.



chyba.



czwartek, 13 lutego 2014

Murakami prawdę ci powie.

"Napisałem szczerze, co czuję. Jeszcze wielu rzeczy nie rozumiem i bardzo staram się zrozumieć, ale pewnie zajmie mi to trochę czasu. Nie mam pojęcia, do czego dojdę. Dlatego nie mogę ci niczego obiecać, nie wolno mi niczego żądać ani karmić cię pięknymi słówkami. Trzeba zacząć od tego, że za mało się znamy. Jeżeli dasz mi trochę czasu, zrobię, co będę mógł, i lepiej się poznamy. W każdym razie chciałbym się z tobą jeszcze raz spotkać i spokojnie porozmawiać. (...) Myślę, że nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak bardzo jesteśmy sobie potrzebni. Przez to nadłożyliśmy drogi i w pewnym sensie nasza znajomość się wypaczyła, rozwinęła w dziwnym kierunku. Prawdopodobnie nie powinienem był postąpić tak, jak postąpiłem, ale nie miałem innego wyjścia. Nigdy przedtem nie doświadczyłem takiej bliskości i ciepła, jakie czułem wtedy w stosunku do ciebie. Odpowiedz cokolwiek - będę czekał.
Taka mniej więcej była treść tego listu.
Odpowiedź nie przyszła."

Haruki Murakami "Norwegian Wood"

środa, 12 lutego 2014

Coś mam w środku spierdolone. Na amen.

Wściekłość ogarneła
Mnie
później schowana pod łóżkiem,zmieniała się w rozczarowanie. Na koniec skoczył mi do oczu smutek,nieokreślony,nieokiełznany..

Ludzie smucą się z jakiegoś powodu. Z jakiego powodu smucę się więc ja ?
Czego chce panienka z czwartego piętra?

Nieokreślenie,nieokreślonych uczuć.
Ale kto tu mówi o uczuciach?
doprawdy, to cos kompletnie innego! *
Ktos tam mądry wypisywał w książkach,że przypadków nie ma. Wciąż temat sporny tak ,jak ten z kurą i jajkiem...
całe życie wydawało mi się, że dążę do uporządkowania
a jedynie w chaosie odnajduję siebie
ludzie,
przypadkowi, chociaż tak naprawdę jedyni w swoim rodzaju
pojawiają się
i zmieniają
mnie,
wszystko.
za oknem ciągle pada deszcz
a ja błądzę z głową w chmurach
/hangover/
w krwiobiegu białe wino
i kolejna bezsenna noc
gdy w myślach coś niedoopisania,niedokreślenia
Niedopomyślenia
pocałunki kradzione nocą,te niechciane bardziej smakują
i choć rano
wszystko przypomina, że marzenia muszą roztrzaskać się o nudne realia
pierwsza kawa wskrzesza do życia
i wszystko zaczyna się od nowa...


niedziela, 9 lutego 2014

???

krzyczeć

wykrzyczeć

walczyć
nie myśleć
wytłumaczyć

przetłumaczyć
wyjaśnić

przytulić

zapisać
w
(nie)pamięci


zapomnieć

*japierdolecosiękurwastałozemną.cosięstałozewszystkim. ZŁY ZŁY SEN. Sprzedawco marzeń przestań opowiadać o MOICH marzeniach,przestań śnić MOJE sny! Dwudziesty ósmy rok zycia zaczynam..myślałam że znam się na wylot. Nie znam się w ogóle! Panie i Panowie stan #bujuNaHuśtawce #wszystkomijedno #nienawidzeSieZaWszystko uważam oficjalnie za rozpoczęty

wtorek, 14 stycznia 2014

wącha się kwiatki!

Piszę tę notkę, ponieważ mam po dziurki w nosie tego smętnego pierdolenia na internetach, o tym jak to ludzie książki wąchają i szelest kartek i inne dyrdymały. Razem w zupełnej zgodzie, szczęściu i harmonii Nie wiem czemu, ale istnieje jakaś taka frakcja ludzi, których strasznie boli istnienie ebooków. Bóg raczy wiedzieć, co im te ebooki zawiniły, ale wypisują tak niemożliwe głupoty przy każdej okazji, że myślę, że musiało to być coś poważnego. Czytam więc, że jeden pan to najbardziej kocha książki wąchać i szelestu kartek słuchać i oglądać piękne okładki. To jest dla mnie dziwne, bo ja to najbardziej lubie książki czytać. No, ale co kto lubi. Inna pani idzie dalej i mówi, że ebooki sa BEZCZESZCZENIEM papierowej książki. Bezczeszczeniem! Skarpetki opadają. Tacy czytelnicy to są tyle warci, co ci chrześcijanie co się modlą do figurek Boga, a nie do Boga. To jest jakaś fetyszyzacja książki jako obiektu i niewiele ma z literaturą wspólnego. W książce najważniejsza jest treść, zawartość. Dziwi mnie, że w ogóle muszę to mówić, ale skoro połowa wielbicieli książek myśli, że należy je wąchać i się o nie ocierać, to może warto takie rzeczy przypomnieć. Oczywiście wzrost popularności ebooków to złe wieści dla tradycyjnych księgarń, ale natura nie znosi próżni i może niedługo klubokawiarnioksięgarnie zastąpią nudne, wypełnione tandetą księgarnie typu Empik. To jest jedyny minus ebooków, który mi przychodzi do głowy. Jednak gdy czyta się te smutne komentarze, można odnieść wrażenie, że zbliża się apokalipsa. Jak prawdziwy miłośnik czytania może się nie cieszyć z tego, co dzięki ebookom stało się możliwe: - wydawnictwa digitalizują swoje katalogi i możemy przeczytać książki, których nakład dawno się skończył, a nie ma na nie wystarczającego popytu, żeby robić dodruki. - wreszcie możemy przeczytać polskie klasyki, których nikt w Polsce nie podejmuje się wydawać (pomijając lektury), w dodatku możemy je przeczytać za darmo (lub niemal za darmo) - wydawnictwa mogą wprowadzać serie tylko ebookowe z książkami, które są zbyt niszowe lub eksperymentalne, żeby się opłacało je wydawać na papierze Nie wspominając nawet o łatwym i nieograniczonym dostępie do książek w innych językach. Rzeczywiście, psiakrew, apokalipsa. Jak widać lubię papierowe książki, nawet za bardzo.
Nie chcę tu powiedzieć, że nie lubię książek papierowych. Oczywiście, że lubię. Można sobie ustawić na półkach i od razu się robi przyjemniej w pokoju, ale to nie jest jakaś, cholera jasna, wojna, że trzeba sobie wybrać stronę i się tam okopać. Warto mieć ulubione książki w domu na półce, bo można je łatwo komuś pożyczyć, można też sobie zaglądać do nich w chwilach smutku i zwątpienia. Warto też mieć czytnik ebooków, żeby móc na wakacje wyjechać nie wioząc ze sobą całej walizki książek, żeby czytać na nim te 700-stronicowe książki w twardych oprawach, żeby sobie postawić na crosstrainerze na siłowni i jednocześnie czytać i ćwiczyć. A jeżeli jesteśmy przy fetyszyzacji książek, to mam jeszcze kilka słów do tych wszystkich co z oburzeniem mnie informują, że w książkach nie wolno zaginać rogów, ani po nich pisać, ani w ogóle nic (najpewniej wolno tylko postawić na półce i wąchać). No więc: nie wolno, jeżeli książka jest pożyczona. Jeżeli własna, i nie jest to cenny manuskrypt z XVI wieku, to można sobie z nią robić co się chce. Dla mnie najfajniejsze są te książki zaczytane i pełne różnych notatek na marginesach. Wtedy wiem, że ktoś z tą książką wszedł w jakiś dialog. To tyle chciałam powiedzieć. Bo, serio, serio, kto do cholery rzeczywiście SŁUCHA szelestu kartek?

niedziela, 5 stycznia 2014

rycerzyku drogi nieznajomy..

'zostań kiedyś na noc
bądź powodem niewyspania


scałuję z ciebie smutek
wgryzę najdelikatniej miłość


na dobry sen
wymruczę ci tęsknotę"
(wróć)
-Maria Goniewicz, 'Wieczór'